Jak wiadomo sport jest nieodłączną częścią życia. Jedni uprawiają go intensywnie, a inni nie, czyli stanowią tak zwaną grupę biernych sportowców. I często bywa tak, że Ci którzy są tak zwanymi biernymi sportowcami, czyli nie uprawiają żadnej dyscypliny sportowej są fanami sportu i zawzięcie kibicują swoim idolom sportowym. Najbardziej popularną i medialną grupę fanów sportowych stanowią kibice piłki nożnej. Kibice tworzą niesformalizowaną grupę społeczną, którą łączy jedno - miłość do piłki nożnej oraz do określonej drużyny piłkarskiej. Podczas meczów piłki nożnej nie sposób nie ujrzeć czy nie usłyszeć jak kibicie zawzięcie fanfarują swojej drużynie. Posiadają oni gadżety związane z daną drużyną, dzięki czemu poznać można jakiemu teamowi kibicują. Kibice tworzą również związki drużynowe, organizują wspólne wycieczki, jeżeli ich drużyna gra mecz wyjazdowy. Można powiedzieć, iż taka grupa kibiców tworzy niejako rodzinę, która ma wspólne priorytety i których łączy jedno. Kibice są bardzo ważni dla członków drużyn piłkarskich. Dzięki nim otrzymują doping, który w sytuacji, kiedy przeciwna drużyna stoi na pozycji wygranej, jest formą podtrzymania na duchu i stanowi dobre wsparcie. Oczywiście są też i takie grupy ludzi, dla których kibicowanie nie ma nic wspólnego z miłością do sportu. Są to tak zwani pseudokibice, chuliganie, dla których najważniejsze jest, aby wszcząć walkę z kibicami drużyny przeciwnej, aby dokonać zniszczeń na stadionie i aby poniżyć słownie drużynę przeciwną. Ostatnio bardzo często można usłyszeć, że grupa pseudokibiców wszczęła bójkę i dokonała zniszczeń podczas jednego z meczów. Jednak policja oraz władze starają się walczyć z tego rodzaju przestępczością i każdemu kto będzie uczestniczył w tego rodzaju bójkach czy też dokona jakichkolwiek zniszczeń to będzie postawiony przed odpowiedzialnością karną. Ale prawdziwy fan sportu do takich czynów na pewno nie będzie zdolny, ponieważ dla fana sportu najważniejsze jest dopingowanie drużyny, tworzenie pokojowej i dobrej atmosfery oraz zwycięstwo drużyny.